wtorek, 16 lipca 2013

[podróże] wieloznaczny Triest

Wjazd do Triestu od strony Słowenii przywodzi na myśl przeniesienie się na plan filmowy Mad Maxa - industrialna zabudowa, ciągnące się kilometrami fabryki szczelnie otoczone stalowymi halami oraz magazynami. Wygląda to wszystko niczym intrygująco skomponowany obraz, gdyż nad tą odhumanizowaną infrastrukturą piętrzą się urokliwe zalesione wzgórza z których wyrastają mniej lub bardziej okazałe domostwa, osiedla 
i pozostałości historii.


Triest to miasto, które jako jedno z (nie?)wielu w Europie doświadczyło brutalnej lekcji historii. Strategiczna pozycja tego portowego kolosa sprawiła, że wiele ówczesnych potęg usilnie zabiegało o przejęcie i podporządkowanie miasta. Jako oczko w głowie Habsburgów, Triest doświadczył dobrobytu, energicznych inwestycji mających na celu zbudowanie przeciwwagi na innych wielkich portów Europy Zachodniej. Pozostałości tejże potęgi są widoczne na każdym kroku, a sam Triest sprawia wrażenie miasta sytego, wygodnie usadowionego pomiędzy trzema obliczami europejskiej kultury, która przez wiele lat kształtowała triesteńską tożsamość. Niech was jednak nie zmyli mieniąca się fasada tej multikulturowej metropolii. Miasto ma bowiem drugie oblicze, okaleczone wewnętrznymi konfliktami na tle etnicznym, chaosem architektonicznym oraz ciągłym poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o własną tożsamość.

Mój kilkukrotny pobyt w Trieście zawsze przebiegał w atmosferze zachwytu. Jest to miasto prawdziwie monumentalne, rozsiane na wzgórzach wżynających się w Adriatyk, gwarne, pełne sprytnie ukrytych kawiarenek. I chociaż na ulicach rozbrzmiewa język włoski, Triest to prawdziwy azyl dla tych, których dom znajduje się tam gdzie ich walizki. Ulice to także terytorium opanowane przez Borę - silny, chłodny i suchy wiatr, tak typowy dla tej części Europy. Wspomniałem o sytości, co było niczym innym jak barwną metaforą statusu ekonomicznego miasta. Coś jednak jest na rzeczy, gdyż triesteńskie ulice aż kipią od przepychu, a rozległy plac Zjednoczenia Włoch otoczony neoklasycznymi rezydencjami to prawdziwa duma miasta.





Polecam eksploatacje miasta na własną rękę. Wytrwałym podróżnikom może zabrać to trochę czasu bowiem Triest jest dosyć rozległy, a przy tym pełen ukrytych uliczek i placyków aż proszących się o większą uwagę. Na szczęście gęsto rozsiane punkty informacyjne oraz plany miasta znacznie ułatwiają wałęsanie się i odkrywanie tajemnic Triestu. Zwłaszcza pasjonaci historii znajdą tu coś dla siebie i tym razem nie chodzi mi o barwną starożytność, z którą zazwyczaj kojarzy się włoskie miasta. Triest jest pod tym względem dużo bardziej wyjątkowy. Okresem wartym szczególnej uwagi jest moim zdaniem czas dominacji dynastii Habsburgów oraz okres II wojny światowej. Tak jak i w innych zakątkach Europy nie jest to historia łatwo przyswajalna, ale poznanie jej z pewnością pozwoli spojrzeć na miasto z większym szacunkiem.



Na koniec nie mogę nie wspomnieć o pysznych (i tanich!) lodach, które można kupić na promenadzie okalającej wybrzeże miasta. Uczucie spokoju przepełniające po całodniowym zwiedzaniu, kiedy dookoła dryfują dziesiątki łódeczek i jachtów to ta chwila dla której warto było spakować kilka rzeczy i uciec prosto do magicznego Triestu.



czwartek, 27 czerwca 2013

[podróże] EVS - O co chodzi? Jak aplikować?

Prowadząc swój kanał AMA - Chorwacja, zostałem wręcz zasypany pytaniami o EVS (European Voluntary   Service). Wychodząc na przeciw prośbom i pytaniom, publikuję dzisiaj krótki poradnik czym jest EVS (a czym nie jest), jak na niego skutecznie aplikować, w jaki sposób szukać organizacji i projektów. 





1. O co chodzi?

EVS czyli European Voluntary Service to Europejski Wolontariat, który umożliwia odbycie 2-9 miesięcznego wolontariatu w krajach będących częścią Unii Europejskiej lub też kandydujących do członkostwa. Jeśli masz pomiędzy 18-30 lat i jesteś gotowy na dłuższy pobyt za granicą nic nie stoi na przeszkodzie by spróbować swoich sił i aplikować na projekt. EVS nie wymaga żadnego doświadczenia, znajomości języków ani określonego stopnia edukacji. Właśnie dlatego jest tak chętnie wybierany przez młodych ludzi - to doskonała możliwość poprawienia swoich umiejętności, nabycia nowych oraz poszerzenie swoich doświadczeń. Na własnym przykładzie zaświadczam, że wszystko powyższe się zgadza.. ;)

EVS powstał po to, by wolontariusze mogli zdobywać kompetencje i umiejętności wpływające na ich rozwój osobisty i zawodowy przez doświadczenia związane z edukacją pozaformalną. 

2. Wybierz swój projekt

Po pierwsze - motywacja. Dlaczego chcesz aplikować? Poznać nowy kraj, nauczyć się języka, zrobić coś użytecznego, uciec przed swoją przeszłością, przeczekać trudny okres na rynku pracy, przeżyć przygodę? Warto wcześniej zastanowić się nad tą kwestią, gdyż zbyt szybkie podjęcie decyzji może być dosyć bolesne w przyszłości..

Załóżmy jednak, że zdecydowałeś się wyjechać na wolontariat. Co więcej, wiesz już nawet jaki kraj cię interesuje. Teraz musisz określić swoje zainteresowania, bo na tej podstawie wybierzesz projekt w którym będziesz uczestniczył. Jest to sprawa kluczowa bo jak wynika z powyższego opisu wolontariat trwa od 2 do 9 miesięcy, dlatego też trzeba wybierać rozsądnie żeby później nie żałować nietrafionego wyboru. 




Wszystkich aktywnych projektów można szukać w głównej bazie EVS - wyszukiwarka jest bardzo intuicyjna i umożliwia zawężenie poszukiwań do określonego kraju lub obszaru zainteresowań (edukacja, równość płci, kultura i sztuka, pomoc niepełnosprawnym itd itd). 
Przy nazwie każdego projektu znajduje się jego opis, rozwinięcie i szczegóły dotyczące miejsca. Znajdziesz tam również dane kontaktowe (najczęściej email) do osoby koordynującej projekt. Kolejnym krokiem jest wysłanie zapytania o miejsce lub od razu dokumentów aplikacyjnych.

3. Dokumenty aplikacyjne / jak aplikować

Wysyłając email z pytaniem o miejsce na interesującym cię projekcie warto wcześniej przygotować dokumenty aplikacyjne - CV oraz List Motywacyjny. Brzmi to jak aplikacja do normalnej pracy, ale diabeł tkwi w szczegółach. Ideą aplikacji jest takie skonstruowanie CV oraz Listu z których wynika, że to właśnie Ty nadajesz się na projekt, na który aplikujesz. Kolejny banał.. Wobec tego.. Najlepiej pisać aplikacje pod określony projekt. Jeśli do głównych zadań wolontariusza ma należeć praca z dziećmi, trzeba wyciągnąć jak najwięcej swoich doświadczeń związanych z tą właśnie dziedziną. Nie musi to być staż pracy (chociaż oczywiście pomaga) - istotą jest wiarygodne umotywowanie swoich chęci. 
Myśl o sobie jako o części większego zespołu. Jakie cechy posiadasz ty, których może brakować innym uczestnikom? Wszyscy wiemy, że każdy jest przebojowy, energiczny i gotowy do pracy pod presją czasu, ale chodzi bardziej o pokaz swojej indywidualności. Napisz o swoich pasjach, dlaczego aplikujesz do TEGO właśnie kraju, wspomnij co nieco o kulturze, nie zapomnij napisać co chciałbyś robić PO projekcie i w jaki sposób EVS może ci w tym pomóc.

4. Host / Sending organization

Wysyłając dokumenty na interesujący cię projekt, nawiązujesz jednocześnie kontakt z tzn HOST organization. To instytucja, która w przyszłości będzie cię gościć, z którą będziesz współpracował i która będzie odpowiedzialna za pokrycie wszystkich kosztów związanych z EVSem - jedzeniem, zakwaterowaniem, transportem, miesięcznym kieszonkowym. Tak, tak, EVS to darmowa inicjatywa - nie musisz mieć swoich oszczędności by przetrwać za granicą. Wszystko finansowane jest z budżetu Organizacji Goszczącej, która z kolei otrzymuje dotacje z UE.
Wybór HO jest sprawą dosyć istotną. W końcu będziesz od nich zależny przez dłuższy okres czasu. Warto zatem zrobić krótkie rozeznanie w internecie - czy organizacja dobrze traktowała swoich poprzednich wolontariuszy, co udało im się osiągnąć (jest to wyznacznik tego co może czekać ciebie, a nie ma nic gorszego niż nudny wolontariat na którym nic się nie dzieje), jak wyglądają zasady przydzielania pieniędzy za jedzenie/miesięczne wydatki.



Kolejnym krokiem jest znalezienie Sending organization czyli Organizacji Wysyłającej. Instytucja ta pośredniczy pomiędzy tobą, a HO w załatwianiu wszystkich formalności. W skrócie: pierwszy krok - czyli znalezienie i aplikowanie na projekt - należy do ciebie, resztą zajmują się pracownicy Organizacji Wysyłającej. SO możesz znaleźć w taki sam sposób jak projekt, ale osobiście polecam rozejrzeć się za tego typu organizacjami w Twoim regionie/mieście. Najlepiej by była to organizacja z Polski, gdyż znaczenie ułatwia to komunikację. Aczkolwiek czasami HO sama proponuje swojego partnera w postaci SO. Jeszcze inna dosyć często spotykana sytuacja to taka kiedy pewne organizacje SO i HO współpracowały ze sobą regularnie w przeszłości, dzięki temu procedury odbywają się szybciej gdyż organizacje znają się i mają do siebie zaufanie. Tak też było w moim przypadku (o swoim EVS napiszę w niedalekiej przyszłości, cierpliwości.. ;))

5.  Oczekiwanie..

Dokumenty wysłane, aplikacja przyjęta, organizacja wysyłająca znaleziona i czuwająca nad twoimi sprawami.. To w zasadzie wszystko! W zasadzie, gdyż pozostaje ostatnia, czasami jednak najtrudniejsza kwestia - oczekiwanie na wyjazd. Niech nie zniechęci was kilkumiesięczny (!) czas przeznaczony na procedury.. Europejska biurokracja nie ma sobie równych dlatego też czas od przyjęcia aplikacji do finalnego wyjazdu można liczyć w długich miesiącach. Utrudnia to w pewien sposób planowanie swojego wyjazdu EVS, aczkolwiek na oficjalnej stronie Wolontariatu Europejskiego widnieje rozpiska deadline'ów - w ciągu roku jest ich 5 i to pod nie dostosowane są wszystkie procedury. 
Nie ma się jednak co załamywać, ten kilkumiesięczny okres to doskonała okazja na przygotowanie się do wyjazdu - poczytanie o miejscu swojego pobytu, kulturze, może nawet małym przygotowaniu językowym? Oczywiście na miejscu zostaniesz wprowadzony w swoje obowiązki. Ponad to w ciągu trwania twojego wolontariatu, weźmiesz udział w dwóch treningach, które przybliżą ci idee jakie stoją za projektami EVS. Na miejscu czeka cię też kurs języka, dlatego nie ma powodu do obaw.


Pytania

W niniejszym artykule starałem się w przystępny sposób przybliżyć całą procedurę aplikacji na EVS. W razie pytań - zostawiajcie komentarze, piszcie prywatne wiadomości, szukajcie kontaktu.

wtorek, 25 czerwca 2013

[alkohole] Chorwackie piwa (ranking + ceny)

Chorwacja - niestety ku rozczarowaniu wielu smakoszy - nie jest piwnym rajem. Tutejszy przemysł nie rozpieszcza piwoszy wieloma gatunkami, a istniejące marki nie uwodzą specjalnie smakiem i aromatem. Brzmi dosyć - nomen omen - gorzko, prawda?
Małym pocieszeniem i wyjątkiem mogą tu być piwa typu Radler, które - biorąc pod uwagę gorący klimat - występują w bogatej ofercie smaków. To już pewien europejski standard, że każda poważana marka ma swój odpowiednik w postaci piwa typu radler/piwa bezalkoholowego.

A oto rzeczony ranking:


San Servolo

Prawdziwa perła w niniejszym zestawieniu i jedyne lokalne piwo produkowane w północnej Istrii. Cechuje się (poza fantazyjną butelką) delikatnym, ale i intensywnym smakiem, niezbyt dużą ilością gazu i gęstą pianą, która długo się utrzymuje. Nie muszę chyba dodawać, że to ostateczny czynnik świadczący do dobrej (bądź złej) jakości każdego piwa. Jego cena nie jest mała, ale San Servolo jest tego warte.
Cena: ~25kn

Tomislav



Doskonałe ciemne piwo o bardzo intensywnym, gorzkim smaku. Jak to z ciemnymi bywa, jest dosyć mocne (7%) dlatego nie polecałbym go na upalne, chorwackie dni bo chociaż schłodzone smakuje wybornie to większa jego ilość w połączeniu ze słońcem może zrobić niezłe kuku... :) Gorzkość doskonale zabija pragnienie, a sam Tomislav dostępny jest w każdym zakątku kraju.
Cena: ~7kn





Favorit




Piwo rozlewane w Istrii (rzadko spotykane poza regionem) o nieco mętnej konsystencji i dość specyficznym smaku. Nie jest tak gorzkie jak większość chorwackich piwnych specjałów, ale też słodycz Istarsko nie wszystkim odpowiada. Pieni się tak sobie (czytaj: piana niezbyt długo się utrzymuje), ale nie przeszkadza to aż tak bardzo. Osobiście uważam je za całkiem dobre (po przywyknięciu do opisywanego posmaku).
Cena: ~6kn



Karlovačko



Dopiero na czwartym miejscu usytuowałem piwo będące dla wielu swoistym symbolem piwnej Chorwacji (drugim może być Ozujsko, zajmujące piąte miejsce w moim zestawieniu). Jest to dobre, ale niczym nie wyróżniające się, ogólnie dostępne piwo. Upatruję w nim odpowiednika naszych piw typu Żywiec lub Warka czyli dosyć tanie o umiarkowanym, neutralnym smaku, trafiające do najszerszego grona odbiorców. Schłodzone smakuje całkiem przyjemnie, ale nie ma mowy o szczególnych walorach smakowych.
Cena: ~5,50-6kn



Ožujsko




Jedno z najczęściej wybieranych piw przez Chorwatów. Bardzo popularne, a dla mnie osobiście przereklamowane. Dobrze sprawdza się jako piwo do posiłku, bo stanowi jego uzupełnienie, nie rozpraszając smaku. Ciekawostką, której wciąż nie mogę rozgryźć jest fakt, że Ozujsko cenione jest zwłaszcza przez Włochów, ktory raczą się nim w Chorwacji dosyć powszechnie. Dobry kompan na całodniowe plażowanie, schłodzone skutecznie gasi pragnienie. Cena: ~6kn



Poza wyżej wymienionymi na sklepowych półkach znajdziecie też piwa takie jak Sokol, Union, Laško, ale ich smak nie zachęcił mnie do ujęcia ich w niniejszym rankingu. Podsumowując należy napisać, że zasadniczą różnicą pomiędzy piwami polskimi, a chorwackimi jest goryczka. Polskie piwa są na ogół mocne i słodkie (nieco inaczej sprawa ma się z lokalnymi browarami), podczas gdy chorwackie wyroby cechuje wyraźna gorycz. Osobiście bardzo odpowiada mi taki charakter piwa. Problem polega na smaku, który w niemal wszystkich chorwackich piwach jest trochę bezbarwny.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

[podróże] Autostopem przez Chorwację

Podróżowanie autostopem to temat już mocno wyeksploatowany, ale mimo to nadal wdzięczny z powodu wieloaspektowości tego zjawiska. Osobiście podzielam opinię mówiącą o tym, że prawdziwe poznanie kraju, jego mieszkańców i kultury zaczyna się i kończy podczas podróży autostopem.

Są jednak kraje w których ten sposób przemieszczania się jest nie tylko prawnie zabroniony, ale i pełni rolę społecznego tabu (np. w Finalndii). Na szczęście Chorwacja sytuuje się na przeciwnym biegunie, a przez pryzmat własnych doświadczeń mogę napisać, że kraj ten to prawdziwe Eldorado dla autostopowiczów.

Zacznę jednak od podstawowego pytania: dlaczego autostop jest w Chorwacji tak popularny? Czynników znalazłoby się więcej niż kilka, ale chyba najważniejszy z nich to podejście Chorwatów do samych autostopowiczów. Chorwaccy kierowcy są ludźmi bardzo ufnymi i przyjacielskimi, a ponad to są już przyzwyczajeni do turystów i obieżyświatów przemierzających ich kraj ze wschodu na zachód i z północy na południe. Co ciekawe, Chorwaci są również bardzo rozmowni, dlatego też pod żadnym pozorem nie należy im odmawiać tej drobnej przyjemności, będącej swoistą zapłatą za podwiezienie.

Kolejnym czynnikiem sprzyjającym kulturze podróżowanie autostopem jest chorwacka infrastruktura, która.. do zbyt rozwiniętych niestety nie należy. Doskonały stan dróg to fakt powszechnie znany, nie idzie to jednak w parze z krajową siatką połączeń. System transportu państwowego jest nadal w powijakach. Prywatny serwis - funkcjonujący oczywiście sprawniej - jest dość drogi, uciążliwy i nie zachęca do częstego korzystania z usług przewoźników.
Niewielka liczba połączeń pomiędzy miastami w poszczególnych regionach jest także wynikiem ukształtowania terenu: górzyste i gęsto zalesione obszary nie sprzyjają niestety rozwojowi transportu.

Wszytko to zebrane razem sprawia, że posiadanie samochodu jest tu niemal koniecznością, a autostopowicze to widok powszechny. Dość powiedzieć, że nawet policja jest tu skłonna do zabrania śmiałka oczekującego na darmowy transport!
Pomimo przyjaznego stosunku do autostopowiczów należy zawsze pamiętać o ryzyku które towarzyszy tego typu wyprawom. Podróż po zmroku lub brak osoby towarzyszącej mogą okazać się kwestiami kluczowymi. Pamiętajmy, że zawsze dobrze jest trzymać swoje rzeczy jak najbliżej siebie (w razie nieplanowanej ewakuacji) i rozmawiać na tematy w miarę neutralne, nie zagłębiając się zbytnio w sprawy prywatne.

Sama Chorwacja nie jest też jednorodna jeśli chodzi o bezpieczeństwo podróżowania. Regiony takie jak Istria, Lika i okolice Zagrzebia uważane są za bezpieczne, gdzie dosyć szybko można złapać dogodny transport. za najmniej pewny i przez to obarczony większym ryzykiem uważa się tu Dalmację południową (w okolicy Splitu). Z kolei mieszkańcy Slavonii, najbardziej bałkańskiej część Chorwacji położonej na wschodzie są dosyć nieufni w stosunku do obcych.

Mam nadzieję, że ten krótki artykuł okaże się przydatny wszystkim podróżnikom. Będąc wyczulonym na możliwe niebezpieczeństwa, ale i jednocześnie ufnym w stosunku do ludzi, dzięki podróżom autostopem można poznać wiele miejsc o których milczą najlepsze przewodniki turystyczne.


Na deser moto-galeria.. ;)












sobota, 22 czerwca 2013

[podróże] Chorwacja w obiektywie (galeria)

Zapraszam do przejrzenia krótkiej galerii zdjęć prosto z oblanej słońcem Chorwacji!















Autorką niektórych z niżej opublikowanych zdjęć jest T. Ortyl

piątek, 21 czerwca 2013

[podróże] Istria (Chorwacja) - przegląd najciekawszych eventów cz. 1

Sezon w Chorwacji rozkwita na dobre, co owocuje licznymi festiwalami tematycznymi w każdym zakątku kraju. Pomimo, że oferty te kierowane są głównie do spragnionych wrażeń turystów, mieszkańcy Chorwacji również chętnie uczestniczą w przygotowanych przez gminy i miasta imprezach, co sprzyja wzajemnej integracji i lepszemu poznaniu specyfiki regionu.

Niniejszy artykuł ma charakter subiektywnego przeglądu najciekawszych imprez w Istrii.


29.06-10.07 World art games, Umag

Cykliczne wydarzenie o charakterze teatralno-artystycznym, którego założenia opierają się na serii warsztatów i konkursów w dziedzinach takich jak: malarstwo, rzeźba, teatr, muzyka, fotografia. Poza możliwością podpatrzenia ponad setki zaproszonych artystów z całego świata, idea przedsięwzięcia zachęca także do głębszej integracji z lokalną społecznością, będącą jednocześnie współorganizatorem i uczestnikiem imprezy.

info: www.wagames.org


4.07 GnamGnam Fest, Novigrad

Jednodniowy festiwal, którego tematem przewodnim są owoce morza i najprzedniejsze ryby wschodniego wybrzeża Istrii. Gastronomiczny charakter imprezy to przede wszystkim możliwość skosztowania lokalnych win i oliw oraz produktów rodzimych producentów (miody, oliwki, wyroby czekoladowe). Festiwalowi towarzyszą wystawy, kreatywne warsztaty kulinarne oraz możliwość zakupów lokalnych wyrobów rękodzielniczych.

Nawiasem mówiąc, tego typu imprezy są w Chorwacji niezwykle popularne. Cieszą się uznaniem zwłaszcza wśród turystów, gdyż tworzą możliwość poznania lokalnej kultury kulinarnej, która może różnić się zasadniczo od tego co próbują wmówić kolorowe broszury w biurach podróży.



18-28.07 ATP Vegeta Croatian Open, Umag

Największy turniej tenisowy w Chorwacji, który dzięki 20-letniej i bogatej tradycji, uznawanych jest za najważniejsze sportowo-towarzyskie wydarzenie sezonu. Główną atrakcją są oczywiście tenisowe pojedynki, ale interesującym uzupełnieniem są także jazzowe koncerty (Istria kocha jazz!) oraz całonocne imprezy tuż nad brzegiem Adriatyku. Kompleks Stella Maris, gdzie odbywa się opisywany przeze mnie turniej jest obiektem dosyć ekskluzywnym, ale jednocześnie posiada ofertę na każdą kieszeń, nie ograniczając się wyłącznie do wynajmu pokoi czy oferowania usług o charakterze rekreacyjnym.



info: www.croatiaopen.hr


19.07-02.08 Jazz is Back!BP, Grožnjan

Prawdziwa perełka w niniejszym zestawieniu! Festiwal jazzowy w maleńkim (acz urokliwym) 
Grožnjan, wymaga wzmianki przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to najpopularniejszy 
jazzowy festiwal w tej części Europy. Po drugie, jako jedyna darmowa impreza tego typu daje pełny
przegląd współczesnej chorwackiej sceny jazzowej (mimo, że program festiwalu jest prawdziwie
międzynarodowy). 
Ostatnim, ale nie mniej ważnym walorem jest interesująca lokalizacja. Grožnjan jako miasteczko
usytuowane na wzgórzu, pozwala cieszyć oczy pięknym krajobrazem, którego horyzont stanowi
błękitna lina Morza Adriatyckiego. Prawdziwa uczta dla ducha!



info: www.jazzisbackbp.com


29-30.07 Sepomaia Viva - International classical antiquity Festival, Umag

Coś dla tych, którzy mają w sobie żyłkę poszukiwacza antycznych tajemnic. Dwudniowa impreza
w historycznej części nadmorskiego Umag to szereg wydarzeń, których motywem jest
przeszłość i historia regionu zamknięte w murach jednego miasta. Warsztaty rzemiosła artystycznego,
wykłady o tematyce historycznej czy planowe zwiedzanie miasta to tylko część atrakcji jakie
przygotowano dla co bardziej aktywnych turystów. Stałym punktem programu są gry miejskie
dla dzieci, wystawy fotograficzne i degustacja antycznych potraw.

info: www.coloursofistria.com





Powyższa lista nie wyczerpuje oczywiście bogatej oferty imprez przygotowanych z myślą o
odwiedzających Istrię. Zestawienie to miało pokazać, że latem Chorwacja tętni życiem i że
jest to życie pełne wyzwań, zabawy i przyjemnej beztroski. To tutejszy sposób na zarażenie
gości pasją odkrywania wciąż nowych i nowych oblicz Chorwacji. Nie mogę także nie wspomnieć,
że pomiędzy większymi imprezami ciągle pączkują małe, jednorazowe i oddolnie zarządzane
inicjatywy, które urozmaicają i tak intensywne już doświadczenia wszystkich akuratnie 
przebywających w Chorwacji.




środa, 19 czerwca 2013

[muzyka] TRUPA TRUPA - ++ (2013)

Drugi album Trupy Trupa zmierzyłem moją pszenno-buraczaną miarką i wynik okazał się dla trójmiejskich muzyków całkiem korzystny, oscylował bowiem wokół zera. To bardzo dobra wiadomość, gdyż świadczy o tym, że przybywa nam w kraju projektów nie tylko ambitnych (chociaż czasami też przeestetyzowanych) ale - o czym wspomniałem przy recenzji albumu Starej Rzeki - także wyzbytych kompleksu niższości ergo przykrego syndromu naśladownictwa.



To, co zwraca uwagę w związku z albumem ++ to dbałość o szczegóły. Przejawia się to na wielu płaszczyznach. Muzyczna to ta, która interesuje mnie najbardziej, ale nie mogę odmówić bohaterom niniejszej recenzji, że nie dbają o interesujące sesje fotograficzne z sesji nagraniowej, teksty piosenek czy świetny (bo minimalistyczny) design grafik.

Pisząc o szczegółach nie mogę nie wspomnieć o brzmieniu albumy. Jest bardzo dobre - organiczne, przestrzenne i klarowne. Każdy instrument pięknie wybrzmiewa i wszystko to razem jest czasami w stanie wykreować całkiem niebanalną atmosferę, ale.. no właśnie. Czasami. To największa bolączka tego albumu: jest on zbyt bezpłciowy lub jeszcze inaczej - zbyt mało tu zapadających w pamięć momentów (chociaż utwór otwierający płytę wyraźnie temu przeczy!) nawet pomimo faktu, że utwory są całkiem dobrze zaaranżowane, a muzycy cały czas starają się kombinować. Jednak brak w tym iskry, tego czegoś, co wyróżniłoby ++ spośród innych. Wyraźnie słychać, że Trupa Trupa to już nie debiutanci, potwierdza to z resztą ich dyskografia, ale nadal słyszę tu tak charakterystyczną dla muzykujących adeptów tendencję do popadania w banał..



Konkludując, jest tylko (huh!) całkiem przyzwoicie i są momenty. Na szczęście niejaką ulgę sprawia mi to, że są tu i umiejętności i myślenie w dobrym kierunku oraz wyraźne zalążki pomysłów jak to wszystko poprowadzić. Brakuje właściwie ostatnich szlifów do tego, aby kolejny album okazał się najmocniejszym punktem w dyskografii Trupy Trupa i nie tyle zrównał do sam wyznaczył wysoki standard.